Światową karierę leku na impotencję próbowała ukrócić Międzynarodowa Organizacja Pracy. Znany wszystkim skutek uboczny specyfiku - widzenie świata na niebiesko – budził zrozumiałe protesty związków zawodowych elektryków i oświetlaczy. Pod koniec XX wieku niezmiernie popularne były tzw. viagra-parties, podczas których oświetlenie parkietu było generowane tylko i wyłącznie w mózgu uczestników zabawy. Nie przeszedł pomysł, aby część wpływów ze sprzedaży viagry przeznaczyć na emerytury bądź rekompensaty dla byłych pracowników dyskotek, a próba wymuszenia całkowitego zakazu sprzedaży specyfiku przyniosła efekt odwrotny od zamierzonego: farmaceuci szybko wypuścili na rynek jeszcze dwie wersje tabletki, które powodowały u pacjentów widzenie świata w pozostałych kolorach podstawowych. Mieszając je w odpowiednich proporcjach można było uzyskać dowolny efekt świetlny, nic więc dziwnego, że viagra-party wyparło tradycyjne dyskoteki i dancingi, albowiem każdy mógł wraz z biletem na imprezę wykupić również dowolną iluminację. Zabawy w starym stylu, ze staroświeckim strobo i neonami, organizuje się już tylko przy okazji większych świąt, a i tak cieszą się powodzeniem właściwie tylko wśród daltonistów i fanów U2.