Wraz z rozwojem inżynierii genetycznej nastąpiła nowa jakość w klasycznych pojedynkach sportowych. Aby zapewnić publiczności najwyższe emocje, a stacjom telewizyjnym najwyższą oglądalność, od Igrzysk Olimpijskich w Johannesburgu w 2024 roku sportowcy coraz częściej walczyli ze swoimi genetycznymi kopiami.
Pierwszy w historii pojedynek człowieka z własnym klonem zaczął się drugiego dnia Igrzysk i pozostał nie rozstrzygnięty: szczepieni na śmierć i życie zawodnicy zapasów w stylu wolnym (Egon Estragon i Egon Estragon-Bis) tkwią po dziś dzień na macie w Open House Arena przy niesłabnącym entuzjazmie kibiców, a główne stacje telewizyjne z CNN na czele od lat ustami ekspertów rozpoczynają serwisy sportowe analizie nanomilimetrowych przesunięć zawodników. Międzynarodowy Komitet Olimpijski w specjalnym oświadczeniu uznał ten pojedynek za wzorcową realizację humanistycznych ideałów sportu i zalecił klonowanie wszystkich wybitnych sportowców, a w dalszej przyszłości (bez względu na koszty) również drużyn.
Zalecenie to spotkało się ze szczególnie ciepłym przyjęciem Międzynarodowego Związku Brydża Sportowego, któremu odpadł w ten sposób znany a odwieczny problem. Nieśmiałe protesty zgłaszali tylko ultrakonserwatywni lekkoatleci, którzy w pamięci mieli skandal, jaki wybuchł po biegu na sto metrów trzeciego dnia Igrzysk: spóźniony o jedną stutysięczną część sekundy Malcolm MacMann II uparcie podawał się za Malcolma Mac Manna I (i vice versa). Ponieważ ani żmudne badania daktyloskopijne, ani analiza kodu DNA nie pozwoliły rozstrzygnąć wątpliwości kto jest kim, uznano, że obaj stosowali doping i bieg wygrał w efekcie Wiesław Wywar z Białegostoku, gdyż był to reprezentant jedynego kraju, którego nie stać było (ze względów moralnych) na klonowanie.
Innym problemem była kwestia honorariów dla zwycięskich klonów. Z niewiadomych powodów uznano, że kopia człowieka nie powinna otrzymywać gotówki za zwycięstwo, lecz jedynie doskonale podrobione falsyfikaty. Efekt był taki, że pierwsze pokolenie sklonowanych sportowców spędziło swe życie w więzieniach i poprawczakach. Idiotyczny przepis został zniesiony dopiero niedawno.
Popularne powiedzenie "Klonuj się, koleś", przypisywane Malcolmowi MacMannowi I, w rzeczywistości wypowiedział z zupełnie innej beczki właściciel zwycięskiego zwierzaka w nielegalnym wyścigu szczurów w Ann Arbor, Michigan, kiedy zobaczył na podium dokładną kopię swego podopiecznego.
Porównaj: gorący kubek, reinkarnacja.