Fiat Rembrandt

Po wprowadzeniu na rynek w 1998 roku przez koncern Daewoo modelu Matiz zapanowała w świecie motoryzacyjnym moda na nazwy samochodów nawiązujące do znanych postaci z historii kultury. Na znakomity skądinąd pomysł Daewoo pierwszy zareagował przemysł francuski i tak pojawił się Pegueot van Gogh i Renault Rimbaud, a następnie niemiecki (z tego okresu pochodzą modele Audi Gaudi i BMW Schopenhauer). Koreańczycy wytoczyli w 2000 roku proces o naruszenie praw autorskich firmom francuskim i niemieckim, jednak sąd arbitrażowy w Toledo oddalił pozew, albowiem uznał, że apelowanie do snobizmu ma na gruncie europejskim przynajmniej kilkaset lat tradycji i jako takie nie może być chronione ani prawem autorskim, ani jakimkolwiek innym. Chcąc jednak ograniczyć ekspansję firm z Dalekiego Wschodu, zadekretowano, że samochody mogą jedynie nosić nazwy nawiązujące do postaci pochodzących z kręgu językowego producenta. Po werdykcie, na który cały świat czekał z wielkim niepokojem, rozpoczęło się istne szaleństwo. Seat de Vega, Ford Whitmann, Honda Mifune, Rolls-Joyce, Mercedes Bach, Opel Luter, Škoda Smetana - to nazwy tylko niektórych marek, które pojawiły się na rynku w roku 2001. Zgodnie z przewidywaniami werdykt z Toledo ograniczył ekspansję firm wschodnich, ale nie do końca. Na przykład dużym powodzeniem cieszył się w Polsce Polonez Matejko produkowany de facto przez Daewoo. Pierwszym sygnałem recesji na rynku samochodowym była klęska Volksvagena, który sprzedał tylko dwa spośród piętnastu tysięcy wyprodukowanych aut marki Nietzsche, drugim - totalna klapa Citroëna Derridy. W pierwszym wypadku językoznawcy wskazywali na ambiwalentne odczucia, jakie budzi nazwisko niemieckiego filozofa, w drugim - przyczyną klęski był, jak się dość powszechnie sądzi, kompletnie nieudany slogan reklamowy: KOMU SIĘ TO ŚNIŁO? Gwóźdź do trumny nazewniczego szaleństwa przybił włoski Fiat. Po nieudanych pertraktacjach z Umberto Eco i Sophią Loren, właściciele firmy postanowili przenieść swą siedzibę oraz fabryki do Holandii, gdzie zamierzali wypromować model o nazwie Rembrandt, jednak wielka powódź w 2003 roku obróciła te plany w niwecz. Stąd też stare powiedzenie: "Leje jak Rembrandt" nabrało nowych, nieoczekiwanych sensów.

Fiat Rembrandt (wersja beta) (rys. C. Lipart)